Krótki trening storytellingu  – opanuj zasady i wykorzystaj we własnym marketingu

Krótki trening storytellingu  – opanuj zasady i wykorzystaj we własnym marketingu

Z dobrym storytellingiem jest jak z najszybszym biegaczem podczas zawodów — zostawia konkurentów daleko za sobą. Na sukces sportowca składa się przygotowanie, wiele godzin treningów, nierzadko talent. Jak rzecz ma się z opowiadaniem historii, czego potrzebuje osoba, która opowieścią chce kreować markę?

Rozgrzewka
Potrzebuje z pewnością wiedzy. Zatem, czym jest storytelling?
To ukazywanie otoczeniu tożsamości marki — tej prawdziwej, ale w sposób barwny, angażujący, a czasem może zabawny. Dobrze prowadzony storytelling ma o wiele trudniejszą misję niż jedynie przedstawienie marki. Jego istotą jest interakcja, wzbudzenie refleksji, chęć śledzenia dalszych poczynań — kolejnych rozdziałów opowieści. Jeżeli nie uda się tego osiągnąć, trudno mówić o kolejnych elementach.
Storytelling jest jednym z narzędzi marketingu, a nie lekarstwem i sposobem na wszystko. To, co go wyróżnia to narzucający styl komunikacji, wysokie wymagania — konsekwencji i staranności. Każdy błąd zostanie zauważony i wytknięty. W związku z tym nie ma mowy o przekroczeniu dozwolonej granicy fantazji i wejściu na grunt kłamstwa. Oczywiście, historię można ubarwić — np. wdrożyć Brand Hero, który będzie odpowiadał na wiadomości klientów w niestandardowy sposób. Kreowana historia może więc wiązać się np. z byciem ekspertem w danej dziedzinie czy innowacyjnym podejściem do klienta. To wszystko może być podstawą do narracji.
Po co firmy sięgają po storytelling? By wyróżnić się spośród konkurencji, by wyjść na pozycję lidera. Dzięki temu istnieje większa szansa, że potencjalni klienci będą mówić właśnie o ich marce.

Ćwiczenia
Storytelling jest i powinien być wyłącznie częścią składową całej strategii brandingowej, a potem planu marketingowego przedsiębiorstwa. Czerpać zaś z tożsamości nadawcy — misji i wizji, wyobrażeń właścicieli, ich historii, kultury organizacji i wielu innych.
Ważne są także fundamenty. Tworząc storytelling, trzeba zastanowić się, co wyjątkowego jest w tożsamości marki, co warto przekazać światu. Jeśli na pierwszy rzut oka niczego nie znajdujemy, zastanówmy się, czy można to stworzyć. I nie chodzi o tworzenie wirtualnych wartości, ale takich, których będziemy później przestrzegać. Pomyślmy też, kto jest naszym odbiorcą (widownią), jak chcemy się z nim komunikować (inaczej z młodzieżą, inaczej z seniorami) oraz co chcemy osiągnąć — czy ugruntować jakiś wizerunek, zbudować zasięg/świadomość.
W tworzeniu historii marki najważniejszy powinien być rdzeń wynikający z tożsamości firmy. Bez niego, można budować najwspanialsze historie, dawać ludziom przeżycia, ale na koniec istnieje ryzyko, że wszystko zostanie uznane za marketingową ściemę. Musi być główna idea stojąca na samej górze. Historia (story) jest tylko przekaźnikiem, demonstrującym to w niestandardowy sposób.
Chcąc stworzyć skuteczny storytelling należy pamiętać również o ewolucji i elastyczności. Ewolucja potrzebna jest do przetrwania tworzonej przez nas powieści. Dobra opowieść marki to rdzeń, który można dostosowywać, właśnie dzięki elastyczności. Marka i jej opowieść dorasta, zmienia się. Każde przedsiębiorstwo musi dostosowywać się do otoczenia, do preferencji klientów, konkurencji itd. Przede wszystkim uczyć się z własnych doświadczeń. Poza tym, jeśli chcemy zapewnić sobie przeżycie, trzeba na bieżąco reagować na feedback z rynku. Kogo teraz stać na trwonienie budżetów na nieskuteczne działania marketingowe?

Do startu, gotowi, start!
Nie chcąc być gołosłownymi teoretykami, pokazujemy jak na własnych przykładach wykorzystaliśmy siłę storytellingu z wymiernymi, biznesowymi efektami.
Narzędzie najmocniej wykorzystujemy w budowaniu dwóch marek — OmNomNom — Bistro ze świeżym jedzeniem i Quokka — sklep internetowy z Yerba Mate. W przypadku OmNomNom stworzyliśmy brand hero. Pan Bagiett stał się fikcyjnym właścicielem bistro. Stylizowany na sympatycznego, pulchnego Włocha, który łamie konwenanse i oprócz dobrego jedzenia dostarcza zabawy. Żeby lepiej go zobrazować, przytoczymy jeden z postów z fanpage bistro:

Coś mnie siem wydaje, że ja już Wam dawno nie opowiadywałam żadna historia o zapiekanka! A skoro jedna ostatnio nam tu tak namieszała, to muszę Wam teraz opowiadywać co i jak! Jak siem dowiadywałam, że Koza Nostra przyszła do moja knajpa i namówiła Camorra, żeby porywała Ostrego Hiszpanina, to siem molto zdenerwowywałem. Ale ona mi potem powiadywała, że ona żałuje i że już nie chce być w mafia, to ja, dobry Pan Bagiett jej wybaczywałem. Ale pod jednym warunkowaniem: Że to już na zawsze pozostawuje nasza sprawa!
Ludzie zaangażowali się w komunikację Pana Bagietta, parafrazują jego wypowiedzi, udostępniają na swoich kontach. To z kolei przełożyło się na konkretne wyniki finansowe.

Kolejnym przykładem pochodzących z naszego gniazda jest Quokka, sklep internetowy z Yerba Mate. W tym wypadku naszym brand hero jest pogodne zwierzątko. Misją Quokki, jak sama mówi, jest dzielenie się na co dzień radością, pozytywną energią i zdrowiem płynącym z yerba mate. Bohaterka mocno dba o swoich klientów — systematycznie odpisuje na wiadomości, do każdego zamówienia dorzuca jakiś gratis, spersonalizowany liścik. Często ma przygotowane rabaty i zniżki. Odbiór takiego sposobu komunikacji jest bardzo dobry, dostajemy pozytywne komentarze. Nie rzadko, nazwa sklepu przewija się w internetowych konwersacjach na tematy związane z yerbą mate, skąd ją zamawiać.
Oprócz zdaje się, dobrze stworzonej historii, za Quokką stoi najważniejsza kwestia — jesteśmy yerboholikami…